From: Katarzyna <slowk4af jinonice.cuni.cz>
Subject: czy mozna utozsamic takie dwa ciagi:
Czesc,
zaraz na wstepie: nie jestem matematykiem (ani logikiem) i slabo sie
na tym wszystkim znam (tyle co na studiach kiedys dawno mialam, na
filozofii).
Probuje rozgryzc tekst, w ktorym sa takie dwa opisy:
1. jest wartosc "zerowa" i pewna funkcja, ktora generuje nieskonczony
ciag, kt. poczatkiem jest owa "zerowa" wartosc
2. jest dany ciag zmierzajacy do pewnej granicy
Oba te ciagi maja opisywac ta sama sytuacje - chodzi o strukture
czasu. Nalezaloby wiec utozsamic: wartosc "zerowa" z 1. i granice z 2.
- obie przedstawiaja punkt Teraz; oraz oba ciagi, ktore sa ciagiem
przeszlych Teraz. Oba te ciagi maja byc kontinuum (tzn. ich moc ma byc
kont., czy jak to tam sie mowi... zreszta ktos mi tutaj pisal, ze to
jest niemozliwe, zeby ciag byl ciagly.... ale jakto.... skoro jest
ciagiem...??), tzn. w 1. chyba trzeba zalozyc, ze dziedzina x jest
zbior liczb rzeczywistych, prawda?? Czy cos takiego....
No w kazdym razie, tak na zdrowy rozum, to mi sie wydaje, ze w sensie
formalnym to moze byc problem, utozsamic oba te opisy - chociaz
ucieszylabym sie, jezeli by bylo przeciwnie. Bo granica (tak
"intuicyjnie"...) nie jest przeciez czescia (wyrazem) ciagu, kt. do
niej zmierza, a w 1. ta wyjsciowa wartosc jest po prostu pierwszym
wyrazem ciagu.... czy nie...
Czekam niecierpliwie na odpowiedzi,
Katarzyna
From: "Wlodzimierz Holsztynski" <guru_ji gazeta.SKASUJ-TO.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?barokowy_s.a._dzia=B3a_(lekko,_=B6licznie_:-)?=
Dobrze wiedziałem, a mój pierwszy, jakże
jeszcze prymitywny s.a. program potwierdził,
że simulated anealing z łatwością dostarcza
liczby barokowe. Wciąż za narzędzie komputerowe
używam jakby dziecinnej łopatki, bo liczb
w zakresie < 2^31. Dlatego otrzymałem tylko
znane liczby Francui&Garcia, Masona, Lehmera,
wiele Carmichaela... nie mówiąc o Fermacie
i Kartezjuszu i Frenicle'u... Jeszcze zakoduję
ulepszenia algorytmu i w ogóle, i barokowe
s.a. będzie jeszcze mocniej lśniło.
Jestem gotów przesłać mój naiwny kod na
przykład Jakubowi Wróblewskiemu żeby
mógł potwieirdzić, że faktycznie otrzymuje się
ciekawe liczby barokowe (na pęczki :-).
(Pogląd Jakuba na moderowanie jest tak
niedoskonały, że aż nieinteligentny i szkodliwy,
ale ufam mu jako człowiekowi, wierzę w jego
uczciwość).
***
Program napisałem dzięki sympatycznemu Arturowi
i dK. Artur zaproponował, a dK umiejętnie stworzył listę
dyskusyjną, poświęconą w pierwszym rzędzie liczbom
barokowym:
http://groups.google.pl/group/liczby-barokowe?hl=pl
Każdy może tę listę czytać. Poza tym, jak rozumiem,
dK wpisze na listę każdego chętnego do czynnej, ale
**merytorycznej** dyskusji, bez pozerstwa.
Poznadto dK stworzył też wygodną, pożyteczną
"sprawdzarkę" liczb barokowych (oraz podręczne,
przydatne archiwum).
Do grupy dołączyli PFG i Mirek, przy czym Mirek
jest aktywny. Jestem im wszystkim, Arturowi, dK,
PFG i Mirkowi bardzo wdzięczny za miłą atmosferę
i za rozmowy (na grupie i prywatne).
***
Pozdrawiam,
Włodek
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: "marek" <brak maila.pl>
Subject: =?iso-8859-2?B?Q3rqtmNpIHdzcPNsbmUgemJpb3LzdyAoa2+zYSk=?=
Witam,
mam nadzieję, że dobrze trafiłem i że dobrze wytłumaczę problem :)
Mamy pewna ilość zbiorów, które reprezentowane są przez koła. Zbiory te mogą
mieć części wspólne, ale nie muszą, może się też zdarzyć sytuacja, że
wszystkie mają część wspólną.
Czy dla dowolnej liczby zbiorów będzie można przedstawić graficznie ich
zależności? Oczywiście położenie zbiorów nie jest istotne tylko ich części
wspólne.
Pozdrawiam
marek
From: Marcin Kysiak <mkysiak gmail.com>
Subject: Re: Hiperzbiory
zdumiony pisze:
> Jakie własności mają takie nieufundowane zbiory (hiperzbiory?)
Np. x={x}. Ale skądinąd nie mają (przy założeniu aksjomatu wyboru)
żadnych rewolucyjnych własności matematycznych poza pokręconą strukturą
mnogościową.
Pozdrawiam
Marcin
--
Moje zdjęcia:
http://plfoto.com/78538/autor.html
http://picasaweb.google.com/mkysiak
http://www.panoramio.com/user/374416
Kolczyki i naszyjniki, biżuteria
From: "Wlodzimierz Holsztynski" <guru_ji.WYTNIJ gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re:_Zbiory_niedaj=B1ce_cienia?=
Marcin Kysiak <mkysiak gmail.com> napisał:
> Nieco podobna tematyka to zbiory niewidzialne, zob. np. tu:
> http://www.emis.de/journals/AASF/Vol25/csornyei.pdf
>
> Pzdr,
> M.
Dzięki za link do ciekawej pracy (czy "almost all"
znaczy tam dla wszystkich poza miarą zero, czy poza
zbiorem skończonym? Chyba to pierwsze, ale autor
mógłby sam to z miejsca wyjaśnić).
Tematyki są NIECO podobne, bo diametralnie różne!
W danej tematyce chodzi o bardzo konkretne, "zwykłe"
zbiory (o kule w konkretnym przypadku), gdy w tamtej
pracy chodzi o zbiory dzikie, egzotyczne, niekonstrukcyjne
("nieistniejące" :-).
Upada duch pod psem. Kiedyś niiniejszy temat przyciągnąłby
szereg ludzi, a dziś nawet Ty ograniczyłeś się do linku, bez
najmniejszego choćby kroczku w kieryunku rozwiązania
danego zadania.
Może podpowiedzieć pierwszy krok? Ale czy to ma sens?
Chodzi o towarzyską geometrie, a nie o same eseje. Od
esejów są czasopisma naukowe i popularne i arXiv, plus
monografie.
Pozdrawiam eksmoderatora (moderatora na emeryturze :-)
Włodek
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: "Wlodzimierz Holsztynski" <guru_ji NOSPAM.gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re:__Re:__Liczba_dzielnik=F3w_pola?= =?ISO-8859-2?Q?_pitagorejki_/_Re:__tw+kod,_bez_?=
Wlodzimierz Holsztynski <guru_ji NOSPAM.gazeta.pl> napisał:
> TWIERDZENIE 6 Niech area > 6 będzie polem
> ============= pitagorejskim. Wtedy area ma
> co najmniej 8 dzielników,
Poprawić mechanicznie twierdzenia tego nie da się.
Mam na myśli, że stałej 8 nie momżna zastąpić przez
większą, bo pitagorejki (6 8 10) oraz (5 12 13)
mają odpowiednio pola 24 oraz 30:
dz(24) = dz(2^3 * 3) = 4*2 = 8
oraz
dz(30) = dz(2*3*5) = 2*2*2 = 8.
Można się zastanowić jednak dla jakich pitagorejek
zachodzi równość dz(area) = 8.
Wiemy, że 6|area. Zatem mamy tylko dwie możliwości
dla równości dz(area) = 8:
(1) area = 2^x * 3^y
(2) area = 2*3*p, gdzie p > 3 jest pierwsze.
W przypadku (1) dostajemy:
8 = dz(area) = (x+1)*(y+1)
gdzie x y > 0; czyli area może (ma szansę) być
2^3*3 = 24 lub 2*3^3 = 54
Pierwszy szansa, area=24, jest spełniona przez
dokładnie jedną pitagorejkę, (6 8 10). Także
druga możliwośc (area=54) zachodzi dla dokładnie
jednej pitagorejki, (9 12 15). W przypadku
pierwszym mamy więc dokładnie dwie pitagorejki
(o dokładnie 8 różnych dzielnikach pola):
(6 8 10) oraz (9 12 15)
W przypadku (2) mamy oczywiście pitagorejkę
(5 12 13), o polu 30. Ogólnie, w tym wypadku, pole
jest równe 2*3*p, czyli iloczyn przyprostokątnych
jest równy 2^2*3*p. Przyprostokątna niepodzielna
przez p ma długość co najwyżej 2^2*3=12, a podzielna
co najmniej p. Rożnica kwadratu przeciwprostokątnej
i przyprostokątnej podzielnej przez p wynosi zatem
co najmniej 2*p+1, skąd:
2*p+1 \< 12^2
p \< 71
Z miejsca otrzymujemy wstępne twierdzenie:
Gdy pole pitagorejki jest większe od
2*3*71 = 426, to ma ono co najmniej 10
różnych dzielników.
Nietrudno sprawdzić (na przykład z pomocą
komputera) wszystkie pola \< 426. Okaże
się, że poza pitagorejkami (3 4 5), (6 8 10),
(5 12 13) oraz (9 12 15), wszystkie pozostałe
mają dzielników więcej niż 8. Otrzymałem więc:
*********************************************
TWIERDZENIE 7 Pole 6 pitagorejki (3 4 5) ma
============= dokładnie 4 różne dzielniki;
Pola 24 30 oraz 54 odpowiednio pitagorejek
(6 8 10), (5 12 13) oraz (9 12 15) mają
dokładnie po 8 różnych dzielników każde;
pola pozostałych pitagorejek mają co najmniej
po 10 różnych dzielników każde.
*********************************************
Pozdrawiam,
Włodek
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: "Aleksander Galicki" <tretete WYTNIJ.gazeta.pl>
Subject: Re: Re: Definitywny test losowosci
Kazik Kurz <kakazo2 czasteczkatlenu.pl> napisał(a):
> A.L. wrote:
> > On Sun, 3 Jun 2007 13:10:22 CST, Kazik Kurz
> > <kakazo2 czasteczkatlenu.pl> wrote:
> >
> >> Reasumujac: algorytmiczna teoria losowosci i zlozonosci nie wypowiada
> >> sie o tym czy na podstawie JEDNEJ realizacji mozemy cos powiedziec o
> >> mechanizmach jej powstania. Jest ona naredziem sluzacym innym celom,
> >> dotyczy analizy informacji w ukladach w ktorych znamy reguly generowania
> >> sygnalow, i pozwala wprowadzac w takich ukladach pewna miare pozwalajaca
> >> na porownywanie zlozonosci informacyjnej obiektow.
> >> Mowienie o losowosci w kontekscie jednej, 10, czy nieskonczonej liczby
> >> liczb nie ma najmniejszego sensu, jelsi nie znamy zrodla ich
> >> pochodzenia, tzn. nie dysponujemy modelem ich powstania.
> >> Owe modele moga byc rozne: deterministyczne, losowe, jakies mieszane i
> >> dziwne. I to owe modele mozna nazywac losowymi lub nie. Uklad losowy w
> >> tym kontekscie to taki ktory dla poprawnego opisu wymaga modeli
> >> bazujacych na losowosci.
> >> Tyle moje zdanie na ten temat.
> > Wydaje sie ze ma Pan racje, przynajmneij MNIE sie tak wydaje...
> A dziekuje. Sek w tym, ze o ile ciag 11111... rozumiany jako ciag czyli
> funkcja z N do N ( w tym wypadku) oczywiscie nie jest losowy.
To nazywam "wycofywanie sie rakiem". Ciag znakow wlasnie tym - w computer
science i matematyce dyskretnej - i jest. (I piekne sformulowanie "ciag
rozumiany jako ciag"; czy ktos w pelni sil umyslowych moze zalozyc ze jego
oponent mowi o ciagu, ktory ciagiem nie jest?) I o tym caly czas byla mowa.
Jak komus sie caly czas miesza ciag znakow z procesem stochastycznym (dosc
trudno pomylic te dwie rzeczy) to pozniej rzuca sie na oponenta "a ty nie
wiesz".
A.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: =?iso-8859-2?Q?Jakub_Wr=F3blewski?= <jakubw_bez_tego mimuw.edu.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Teoria_mnogo=B6ci_-_r=F3wnoliczno=B6=E6?=
Witam,
Użytkownik "Marcin" <spam noaddress.xx> napisał w wiadomości
news:f4pmji$4bc$1 atlantis.news.tpi.pl...
>
> Dlaczego zapis liczby rzeczywistej 0,9898989... nie budzi oporów,
> a naturalnej (będącej wynikiem podanego wyżej przekształcenia)
> ...9898989 - tak?
Bo swiat jest niesprawiedliwy. Nieskonczone rozwiniecia moga wystepowac
tylko z prawej strony.
A powod jest scisle matematyczny: nieskonczony ulamek to zapis pewnego
szeregu:
x1 * 10^-1 + x2 * 10^-2 + ... + xn * 10 -n + ...
i ten szereg jest zbiezny, tzn, jego suma jest liczba rzeczywista.
A zapis nieskonczony w lewo odpowiadalby szeregowi:
x0 * 10^0 + x1 * 10^1 + x2 * 10^2 + ...
ktory jest rozbiezny, tzn. jego suma nie istnieje. Bo suma, zeby istniec,
musialaby byc liczba rzeczywista, a liczba rzeczywista (kazda) jest
skonczona.
Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski
From: "A.L." <fela 2005.com>
Subject: Re: Definitywny test losowosci
On Fri, 1 Jun 2007 15:17:19 CST, "Lukasz Wojtow" <luckyme vp.pl>
wrote:
>
>"A.L." <fela 2005.com> wrote in message
>news:nlb063tfmiqurgark55ok5e9sctabd7s0r 4ax.com...
>
>> Proby zastosowania modeli statystycznych do opisu zachowania gieldy
>> poki co nie powiodly sie. Inne metody tez niespecjalnie sie powiodly.
>> I dobrze ze sie nie powiodly. Gdyby sie powiodly, nastapilby jeden
>> wielki, gigantyczny krach.
>
>Jakie to metody sie nie powiodly?
>Dzieki,
>L
>
Metody bazujace na teorii szeregow czasowych na przyklad.
A.L.
WIFI w Warszawie
From: " (c)RaSz" <barra6 nospam.onet.pl>
Subject: Re: Liczby "za bardzo naturalne"
napisał(em) w news:f9nr6a$fg9$1 nemesis.news.tpi.pl...
>
> (...) N jest "łatwo rozszerzalny" - mam na myśli (...)
Kontynuując:
Kwestia rozszerzania, budowania zbioru (nieskończonego) jest ściśle związana
ze sposobem jego "wprowadzenia" (czy też "prezentacji"). Przedstawia się
kilka początkowych elementów takiego zbioru (lub wręcz tylko jeden) - po czym
podaje się "przepis" na produkcję pozostałych. To zrozumiałe, że trudno
byłoby nam po prostu wypisać w klamerkach WSZYSTKIE elementy takiego zbioru,
tak jak to czasem czynimy przedstawiając jakiś skończenie-elementowy, a i do
tego: niewielki zbiór...
Jednakże w tym aspekcie można by powiedzieć, iż w pewien sposób sam "operator
produkcji" kolejnych elementów zbioru - staje się jednym z jego składników.
Co gorsza - w sposób niejawny...
Często tedy, badając własności nieskończonego zbioru "rozwijanego" przez
pewien operator, natykamy się w rzeczywistości nie tylko na cechy OBIEKTÓW
będących "w sposób jawny" składnikami tego zbioru, ale też na własności
samego "operatora rozbudowy". To dość złożony temat, póki co nie będę go tu
rozwijał, jednak zaznaczę, iż wskazuje to na konieczność skrupulatnego
badania własności każdego takiego "kreatora" - i to nie tylko wtedy, gdy
zauważymy jakieś jego niepokojące cechy "już na pierwszy rzut oka"...
Elementy zbioru liczb naturalnych możemy dodawać (reprezentowane przez nie
"wartości"), możemy też jednak dodawać i... samo dodawanie! Otrzymamy wtedy
mnożenie, zaś idąc ową drogą dalej: możemy przez szeregowe składanie
mnożenia - otrzymać potęgowanie.
Określamy je jako działanie "proste" - nie tyle oceniając ich stopień
komplikacji, co w kontrze do "odwrotnych": odejmowania, dzielenia i
pierwiastkowania...
Kończąc już całą tą prolegomenę przypomnę, iż działania Proste (na jego
elementach) nie wyprowadzają nas poza zbiór liczb naturalnych, natomiast
Odwrotne - zazwyczaj już tak. I o tym właśnie będzie w następnym doniesieniu.
Pozdrawiam - (c)RaSz
Moje "rzeszoto" - do znajdywania liczb pierwszych - dostępne pod:
> http://republika.pl/c_rasz/index.htm
From: "Tomasz Dryjanski" <Tomasz_Dryjanski spamstop.o2.pl>
Subject: Re: Dlaczego matematycy sie ograniczaja?
Użytkownik "Doker" <doker0 wp.pl> napisał w wiadomości
news:f5raln$54a$1 node4.news.atman.pl...
> Bo kojarzy mi sie od razu stwierdzenie "nie mnozmy bytow ponad miare" i
> zgadzam sie z nim w pelni.
Właściwie cała matematyka polega na mnożeniu bytów ponad miarę. :)
> Mozna by bylo czywiscie powiedziec ze multifunkcja nazywamy funkcje ktora
> dziala na zbiory czy wektory,
> a tutaj schodzimy niepotrzebne nizej.
W ogólności możesz posłużyć się systemem algebraicznym. A wszelkie struktury
o których dotąd mówimy są izomorficzne, wszystko jest kwestią nazewnictwa,
które w matematyce nie jest zbyt istotne. Najważniejsze są definicje w
postaci wzorów.
> W ten sposob mozna dojsc do absurdu i zasze definicje zaczynac od tego ze
> na poczatku był bit informacji i z tego... normalnie jak w Biblii.
A tego nie rozumiem.
T. D.
From: "A.L." <fela 2005.com>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?ca=B3kowitoliczboweuk?=
On Fri, 1 Jun 2007 08:39:52 CST, "burak88" <burak88WYTNIJTO onet.eu>
wrote:
>> On Fri, 1 Jun 2007 07:45:37 CST, "burak88" <burak88WYTNIJTO onet.eu>
>> wrote:
>>
>> >Witam,
>> >
>> >chciałbym rozwiązać układ równań liniowych Ax=b,
>> >przy czym x_l <= x <= x_r, oraz współczynniki wektora x mają być liczbami
>> >całkowitymi. Macierz A nie jest kwadratowa, i w zasadzie to interesuje mnie
>> >dowolne rozwiązanie (o ile oczywiście istnieje). Można to rozwiązać przy pomocy
>> >programowania liniowego (całkowitoliczbowego), ale ja nie chcę minimalizować
>> >żadnej funkcji. Czy może są jakieś metody do rozwiązywania tego typu problemów?
>>
>> Przy pomocy programowania liniowego. Mozesz minimalizowac cokolwiek,
>> na przyklad x1.
>
>to to wiem. Chodziło mi o to, że ja mogę zrezygnować z optymalizacji funkcji. A
>co za tym idzie, być może jest jakieś rozwiązanie tego problemu
>łatwiejsze/szybsze niż metoda sympleks, która potrafi więcej niż potrzebuję.
W pierwszej fazie metoda Simplex po prostu poszukuje rozwiazania
dopuszczalnego. Parametry metody (w wiekszosci implementacji) mozna
ustawic tak aby na tym sie zakonczylo.
A.L.
From: "Marcin" <email email.com>
Subject: Re: Liczby barokowe a simulated annealing
Użytkownik "A.L." <fela 2005.com> napisał w wiadomości
news:m9cp53hn65e75k7b51p6558koo8u48mjnu 4ax.com...
> On Tue, 29 May 2007 16:50:49 CST, "Artur "
> <apoplaws gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
>
>>Wydaje mi się, że Włodek sformułował problem dość dokładnie.
>>Jego przestrzenią kombinatoryczną w której poszukujemy rozwiązania są
>>wektory
>>liczb naturalnych, które reprezentują liczby naturalne, przez
>>transformację:
>>(w_1,....,w_n)->p_1^w_1*...*p_n^w_n
>>Podał też możliwe funkcje kosztu, przy czym funkcji takich pewnie może być
Witam
s.a. sluzy do wyszukiwania jak najlepszego minimum. Czy moglby ktos napisac
jak wyglada funkcja celu w tym problemie?
Czym jest minimum globalne, czy sa minima lokalne, jakie minimum jest
akceptowalne?
Pozdrawiam
Marcin
From: =?iso-8859-2?Q?=A3ukasz?= Kalbarczyk <lukaszusun topocztowy.net>
Subject: Re: Re: Re: Matematyka klasa 5 podstawowka
Dnia Thu, 11 Oct 2007 02:30:42 CST, flower napisał(a):
> Użytkownik "Łukasz Kalbarczyk" <lukaszusun topocztowy.net> napisał w
> wiadomości news:1fh6eyet8l4zg$.dlg lukasz.5.waw.pl...
>> Dnia Tue, 9 Oct 2007 17:13:32 CST, Przemyslaw Kwiatkowski napisał(a):
>>
>>> Łukasz Kalbarczyk wrote:
>>>>>> PIERWSZY sklep jest droższy. Złapałem się?
>>>>> Ano. W jednym cena została pomnożona przez 1.2 a potem przez 0.9, a w
> drugim
>>>>> w odwrotnej kolejności.
>>>>> Proste, nie? W której klasie jest mnożenie i procenty? :-)))
>>>>> P.S. Ja złapałem się na to na V bodajże roku matematyki.
>>>> Bo to jest bardzo podobne do sformułowania problemu
>>>> ,,wzrosła o 10% a potem spadła o 10%''
>>>> i mózg musi przynajmniej moment się zawahać,
>>>> po czym popaść w wielką niepewność :)
>>> No, ale tu jest mnożenie 0,9*1,1. No i o ile jeszcze rozumiem, że można
>>> "od razu" nie widzieć, czy jest to więcej czy mniej niż 1, to chyba
>>> jednak od razu widać, że to nie jest 1...
>> Tak, stąd podświadoma reakcja, że i w tamtym problemie nie jest 1.
> No cóż, wypada tylko pogratulować terminatorom :-)
> A farba czerwona i zielona? Kojarzysz?
> Z puszki farby czerwonej bierzesz łyżeczkę farby i wlewasz ją do takiej
> samej objętości farby zielonej, mieszasz, a potem łyżeczkę mieszanki wlewasz
> z powrotem do czerwonej. Której farby w której - zielonej w czerwonej czy
> czerwonej w zielonej - jest procentowo więcej?
> Też wydaje się idiotycznie proste dopiero jak się zna rozwiązanie.
A to nie jest dokładnie ten sam problem, tylko z większymi łyżeczkami?
--
ŁK (11.10.2007 23:26:46)
Promocja serwerów wirtualnych
From: "A.L." <fela 2005.com>
Subject: Re: motywacja do pracy naukowej
On Sat, 16 Jun 2007 02:32:26 CST, "Julia F."
<juliafrac_wytnij_spam o2.pl> wrote:
>> Jaka jest motywacja naukowcow do pracy naukowej (w tym matematykow)?
>> Czy jest to chec zdobywania kolejnych stopni naukowych?
>>
>
>Motywem wszelkich dzialan czlowieka sa jego pragnienia, szczegolnie to
>dotyczace slawy, bo z niej wynikaja spelnienia pozostalych (tj. np.
>zamozność). I tym pragnieniom podlegaja wszyscy ludzie, wiec nie robmy z
>naukowców ludzi lepszych(madrzejszych) od innych , tak samo jak z ksiezy
>swietszych od innych. Mozna oczywiscie duzo frazesow mowic o szczytnych
>celach naukowcow, itp. -ale to w konfrontacji z realnym zyciem nie ma nic
>wspolnego. Pan Tadeusiewicz w swojej prelekcji mowil o szczytnych postawach
>naukowców w robieniu kariery , tylko ciekawe jak samemu zaczynal zanim
>dorobil sie tytulu profesorskiego i co nim kierowalo. Bo taka postawa
>przypomina zlodzieja, ktory najpierw nakradl, stal sie bogaty, a pozniej
>daje inym moralne rady na temat uczciwosci, zeby zatuszowac w swojej pamieci
>wspomnienia o swoim postepowaniu (chodzi o pojawienie sie imperatywu
>kierujacego czlowiekiem zeby (implicite) pouczac innych).
>
O ile znam Prof. Tadeusiewicza ( a jest on z mojego pokolenia i go
znam) to zawsze kierowala mim ta sama sila ktora kierowala dzialaniami
PRAWDZIWYCH naukowcow: czyli ciekawosc, satysfakcja z odkrycia i chec
poznania prawdy. Co wiecej, "srodowisko" uwazalo ze Prof. T. jest pod
tym wzgledem troche "zwariowany"
Zajmowanie sie nauka ma inny wymiar niz robienie KARIERY: ci od
kariery to tacy jak to "wicie, rozumicie, to wielki uczony, moze i on
niczego nie odkryl, ale gdzie to on nei zasiadal". "Kariera" dla
przwdziwych naukowcow przychodzi sama z siebie, wielu tego nie
zauwaza, albo w ogole sa zdziwieni ze cos takiego me miejsce.
Kryterium pozycji to nie "jaki jest moj oficjalny tytul w PL", bo na
swiecie tytuly maja inny kaliber niz w Polsce, sa administracyjne a
nei dozywotnie, nikt nie przyklada do nich wagi bo wszyscy sa
"profesorami". O jakiejs "habilitacji" na przyklad w ogole sie na
swiecie nie slyszy bo to polski folklor lokalny. Pozycje ustala sie na
podstawie wkladu w dziedzine ktora sie zajmuje na poziomie SWIATOWYM a
nie POLSKIM.
Niestety, dla wielu idacych do profesji zwanej "nauka" owa ciekawosc.
satysfakcja z odkrycia i tak dalej sa zupelnie obce. Oni "poszli do
nauki" bo sie nie nadawali do niczego innego albo to bylo wygodne.
Znam spora garstke osobnikow ktorzy po studiach poszli na studia
doktoranckie tylko i wylacznie w tym celu zeby w dalszym ciagu miec 3
miesace wakacji czy dzialac w organizacjach studenckich. Znam pania
ktora poszla na studia doktoranckie tylko i wylacznie po to zeby miec
3 lata na wychowywanie dziecka. Wiekszosc z nich odpadla, ale nie
wszyscy. Zostali "naukowcami" publikujacymi jedna rozprawe rocznie po
polsku w "Opracowaniach Wewnetrznych Instytytu X". A przy braku
jakicholwiek mechanizmow selekcyjnych ow "naukowiec" pozostaje na
stanowisku i robi owa "kariere". Zywiac zoologiczna nienawisc do tych
mlodszych ktorzy naprawde zajmuja sie nauka i maja jakies rezultaty. I
podkladajac im noge na kazdym kroku.
Proponuje popatzrec co sie pisze na stronie Niezaleznego Forum
Akademickiego
www.nfa.pl
jak rozniez poczytac ksiazki Zimana na temat socjologi nauki (jedna z
nich, bodajrze "Spoleczenstwo nauki" czy jakos tak zostala wyana przed
laty w Polsce)
A.L.
From: "Wojciech \"Spook\" Sura" <spook.no unwanted_mail.op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Intersekcja_sze=B6cianu_z_tr=F3jk=B1tem?=
Witam!
Mam zadany sześcian oraz pewien trójkąt w przestrzeni trójwymiarowej (sposób
zapisu nie ma znaczenia, mam wszystkie potrzebne współrzędne).
Jak jednoznacznie i możliwie szybko (z punktu widzenia złożoności obliczeń)
stwierdzić, czy ów trójkąt niezerowo kroi się z sześcianem?
Pozdrawiam -- Spook.
--
! ._______. Warning: Lucida Console sig! //) !
! || spk || www.spook.freshsite.pl / _ """*!
! ||_____|| spook at op.pl / ' | ""!
! | ___ | tlen: spoko_ws gg:1290136 /. __/"\ '!
! |_|[]_|_| May the SOURCE be with you! \/) \ !
From: PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: Zadania z matury a matematyki 2007 05 14
On Tue, 15 May 2007 11:40:33 CST, Pawel Gladki
<gladki NOSPAM.math.usask.ca> wrote:
>Z drugiej storny, do podanych przez Pana argumentow mozna dodac jeszcze
>jeden: wiek, w ktorym dzieci ida do gimnazjum, to czas 'burzy hormonow'
>kiedy proces wychowawczy jest szczegolnie trudny i wymagajacy
I właśnie dlatego postanowino dzieci w tym wieku kształcić w szkołach
przeznaczonych dla tej właśnie grupy wiekowej, gdzie uczyć mieli
doświadczeni nauczyciele i gdzie dzieci w "trudnym" wieku nie
mieszałyby się z siedmiolatkami, których i uczy, i wychowuje się
inaczej. Takie były *założenia*.
>Jaki procent absolwentow szkol podstawowych nie idzie do
>gimnazjum...? Jak i czy panstwo egzekwuje obowiazek edukacyjny...?
Te pytania chyba wynikają z geograficznego oddalenia od Polski.
Gimnazja są obowiązkowe i państwo egzekwuje obowiązek gimnazjalny
w ten sam sposób, w jaki egzekwuje obowiązek uczęszczania do szkoły
podstawowej. Odsetek dzieci, które nie chodzą czy to do szkoły
podstawowej, czy do gimnazjum, jest zaniedbywalnie mały.
>Po malu zaczyna byc slychac glosy
>mowiace, ze w Polsce brakuje kwalifikowanych rak do pracy.
Ale potrzebnych kwalifikacji na ogół nie zdobywa się w szkołach
zawodowych. W szkołach zawodowych człowiek uczy się obsługi
jednego typu maszyny, która albo już nie występuje w przyrodzie,
albo przestanie występować za chwilę. Co ważniejsze, w szkołach
zawodowych człowiek uczy się bierności i oczekiwania, że gdy raz
zaczął pracować w jakimś >>zakładzie pracy<<, będzie tam pracował
do emerytury (wcześniejszej emerytury). Tymczasem należy się
spodziewać, że człowiek zmieni i pracodawcę, i zawód kilkakrotnie
w ciągu życia.
>-- czy przyjmie Pan zaklad o butelke Tulamore Dew, ze z pieciu losowo
>wybranych z ksiazki telefonicznej hydraulikow w Polsce czterech wyrzadzi
>wiecej szkody niz pozytku?
I przy tym okaże się, że tych czterech to właśnie absolwenci
zawodówek, rzekomo tak bardzo przydatnych ;-)
>Pamieta Pan
>wybuch metanu na kopalni Halemba w zeszlym roku...? Zgineli tam ludzie w
>wieku 50-60 lat, bez przeszkolenia, bez kwalifikacji, ktorzy nigdy nie
>powinni byc dopuszczeni do pracy na dole
Chyba znów to geograficzne oddalenie. Górnicy, którzy zginęli
w Halembie, w większości byli przeszkoleni; było kilka wyjątków, ale
raczej wśród tych najmłodszych (najstarszy, 59 lat, był doświadczonym
sztygarem). Lista ofiar, wraz z krótkimi charakterystykami, jest
tutaj:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3752659.html
Śledztwo jeszcze się nie zakończyło, ale z tego, co przecieka do
prasy, wynika, że przyczyną było celowe wyłączenie (uszkodzenie?)
automatycznych czujników metanu, żeby nie przerywać pracy i obniżać
koszta, a więc chciwość i głupota kierownictwa, nie zaś brak
przeszkolenia pracowników.
>PFG:
>> Natomiast
>> ministerialne pomysły na "doskonalenie kadry nauczycielskiej i organizacji
>> edukacyjnych" sprowadzają się do tego, że osoba, która chce uczyć
>> matematyki na poziomie podstawowym lub średnim, ma w czasie wymaganych
>> studiów licencjackich mieć około 300 godzin przedmiotów kierunkowych
>> (matematyka *oraz* jeszcze jeden przemiot, 300 godzin łącznie, nie na
>każdy
>> przedmiot z osobna) oraz około 600 godzin przedmiotów pedagogicznych.
>> Jesteś pewien, że tego własnie chciałbyś?
(winno być "gimnazjalnym", nie "średnim")
>
>Zaraz... przeciez ja wlasnie krytykuje ministerialne pomysly.
Ale to nie były pomysły Handkego czy z czasów Handkego, tylko obecne,
LPRowsko-pisackie. Handke, były rektor AGH, dzięki Bogu wiedział, że
do tego, jak i czego uczą uniwersytety i najlepsze politechniki, nie
powienien się wtrącać.
>> Ważne jest co innego: Karta
>> Nauczyciela jest straszliwym anachronizmem i jedyną sensowną rzeczą,
>> jaką można z nią zrobić, to całkowicie ją anulować.
>
>Dlaczego? Zdaje sie, ze to tylko kolejny slogan...
Podtrzymuję w całej rozciągłości. Dzięki Karcie Nauczyciela tygodniowe
pensum dydaktyczne jest najmniejsze w Europie, nauczyciele nie mają
faktycznych motywacji do *faktycznego*, nie pozorowanego, podnoszenia
kwalifikacji, dobrym nauczycielom nie mozna płacić więcej, złych nie
mozna zwolnić, wiekszość nauczycieli zaś tylko myśli jak tu się
załapać na "chorobę zawodową", która to kategoria też już w Europie
nie istnieje, oraz na wcześniejszą emeryturę. Za to, dla odmiany,
wiekszość nauczycieli nic (NIC) nie czyta. ZNP i Solidarność,
uzbrojone w Kartę Nauczyciela, bronią tego stanu rzeczy jak
niepodległości.
Precz z Kartą Nauczyciela!
>mozna wiec smialo
>zalozyc, ze obecni emeryci gorniczy uczciwie zapracowali na swoje
>swiadczenia...
Absolutnie nie. Żeby nie ciągnąć tego zbyt długo (bo temat przywilejów
emerytalnych wścieka mnie niepomiernie), powiem tylko, że kopalnie
notorycznie nie płacą składek ZUS, a nawet te, które chwilowo płacą,
mają gigantyczne zaległości z poprzednich lat, których nie spłacają
i spłacać nie mają zamiaru. To reszta Polski funduje emerytury
górnicze.
>>> konsekwencja ktorych zalozen
>>> jest zmniejszenie w latach 1998-200 liczby szkol podstawowych o ok.
>>> 2550
>
>> Po części wynika to z tego, że dzieci jest w Polsce coraz mniej, po części
>> z działań lokalnych samorządów, które postanawiały zamykać małe szkoły
>> i przenosić dzieci do dużych i lepiej wyposażonych szkół gminnych.
>
>...albo zamiast wydawac pieniadze na szkole, postanowily wydac je na
>nowa kostke brukowa, bo akurat szwagier burmistrza ma firme brukarska.
Może tak być. Ba, w wielu miejscach na pewno tak jest. Ale to nie ma
nic wspólnego z reformą Handkego. Nawet gdyby nie wprowadzono
podziału na szkoły podstawowe i gimnazja, samorządy i tak zamykałyby
małe szkoły - niekiedy z powodów kryminalnych jak wyżej, niekiedy
szukając *racjonalnych* oszczędności. A gdyby szkół nie "oddano"
samorządom, działoby się to samo, ale decydowałby mianowany przez
ministerstwo urzędnik, w jeszcze większym oderwaniu od potrzeb
lokalnej społeczności i co najmniej tak samo podatny na korupcję, jak
lokalny wójt.
>A tak na serio, to czy naprawde nie uwaza Pan, ze zamykanie szkol
>wynikalo z rozpaczliwych prob szukania oszczednosci?
Nie wiem, czy z "rozpaczliwych", ale że z szukania oszczędności - no
tak, to chyba oczywiste. Co więcej, nie widzę w tym in principio nic
zdrożnego.
>>> jakie zalozenia doprowadzily do tego, ze szkola w Polsce jest
>>> najdluzej w ciagu doby zamknietym budynkiem uzytecznosci publicznej w
>>> Europie...?
>>
>> Nie bardzo rozumiem treść tego zarzutu. Że jest za mało lekcji? Że
>nauczyciele
>> za mało pracują? (Tu patrz wyżej, Karta Nauczyciela.) Że po lekcjach
>nic się
>> w szkole nie dzieje?
>
>Tak, wlasnie o to mi chodzilo -- ze po lekcjach nic sie nie dzieje.
Powtarzam, gdzieniegdzie się dzieje, gdzieniegdzie się nie dzieje.
Ale to znów nie ma nic wspólnego z reformą Handkego.
--
Paweł
twierdza konserwy polskiej fizyki
From: "Damian Sobota" <damsob WYTNIJ.gazeta.pl>
Subject: Re: izomorfizm grup
Kasia <hariom WYTNIJ.gazeta.pl> napisał(a):
> mam problem ze sprawdzaniem izomorfizmu grup.
> (...)
> Problem polega na tym, że mam wygenerowanych kilka grup abelowych dla
> określonego rzędu i muszę wyznaczyć, które grupy są ze sobą wzajemnie
> izomorficzne.
Czy masz to zrobić automatycznie? (Tzn. zaproponować algorytm, który to robi?)
Pozdrawiam,
DS.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: "Aleksander Galicki" <tretete WYTNIJ.gazeta.pl>
Subject: Re: Re: Re: Definitywny test losowosci
Aleksander Galicki <tretete WYTNIJ.gazeta.pl> napisał(a):
> Nielosowosc to pewne szczegolne rodzaje nieprzewidywalnosci.
Errata: oczywiscie mialem na mysli, ze losowosc jest nieprzewidywalna, nie
odwrotnie.
A.
[urlop, zimowy!, mi sie zaczal. moze po urlopie bede mniej plesc]
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Kolczyki
From: "A.L." <fela 2005.com>
Subject: Re: Unwersytet amerykanski...
On Mon, 14 May 2007 10:06:07 CST, KA <a b.c> wrote:
>Sam byłem bardzo słabym studentem, nie zdziwiłbym się gdyby ktoś z
>mojego zespołu też niedawno odkrył liczby pierwsze- zapewniam Was że nie
>mamy żadnego powodu do zadręczania się tym. Chociaż, jak ktoś będzie w
>stanie wykazać związek tego z np. sukcesami naszej okupacyjnej armii,
>albo globalnym ociepleniem, albo z do dziś rozwalonym Nowym Orleanem,
>albo z dowolną inną rzeczą na Ziemi- chętnie się wsłucham.
>Konrad
Do projektowania kotlow parowych (a to zdaje sie Panska specjalnosc)
liczby pierwsze nei sa potrzebne. Natomiast na studiach "mathematics
and theoretical physics" nei tyle ODKRYCIE co ZROZUMIENIE ich na
drugim roku studiow to jednak paranoja.
Na dodatek, inzyneiria zawiera troche wiecej tematow niz kotly parowe
i pokerwne, i patrzenie na cala inzynierie pzrez pryzmat kotlow
parowych troche wykrzywia rzeczywistosc. Sa brancze takie gdzie
pobranei wzorow z Poradnika Mechanika nei wystarcza, z tego prostego
powodu ze ich tam nie ma.. Tzreba je wyprowazic samemu, a do tego moga
sie okazac potzrebne jakies dzialy matematyki przy ktorych definicja
liczb pierwszych to pryszcz.
A.L.